niedziela, 13 listopada 2011

Paradise City

Jak zawsze nabrałam miliony książek do domu i żadnej nie otworzyłam. <brawo> Już dzisiaj zapieprzam do zielonej, ale chyba dopiero po 20. Nic mi się nie chcę, ta monotonia życia mnie dobija. A nauki jest wciąż za dużo. Tak, tęsknie za festiwalami.. strasznie.




To rap prosto ze Słubic, od nas nie można uciec
uważaj bo wyprzedzam Cie na pętlach w martwym punkcie
Każdy wers z moich ust podnieca Cie jak rusałka
każdy wers z twoich tnę jednym rzutem tomahawka
Kanibalizm, gwałty i szerzące się przestępstwa
serwuje wam hardcore w 16 łatwopalnych wersach
Nie rozumiesz moich przesłań, szybko przede mną kleknij
to poziom hard jak żonglerka z protezą reki
Rzez niewiniątek,  zjadam ich skrepowane ciała
najpierw martwa tkanka, a na koniec krwisty nabiał
vodoo i nekromancje, wyssałem z mlekiem matki
teraz moje rytuały tylko przenoszę na kartki
Taka dola twoja jest  jak była dola Jeruzalem
jestem terrorysta, niszczę każdy z twoich marnych marzeń
bit zrobiły mi strzygi, zmontowały to topielce
wzmianki o tym doszukuj się już w starym testamencie

Konrad

1 komentarz: